Podobne treści

Złocenia trójkątne – krótki epizod miśnieński

🍀🍀🍀”Złocenia trójkątne” 🍀🍀🍀

Mamy pierwsze lata XIX wieku,
zmiany polityczne na mapie Europy i kryzys ekonomiczny po wyczerpujących wojnach napoleońskich.
Sytuacja po wojnach odbija się na kondycji gospodarek Europy.

Oszczędność, umiar to konieczności wkomponowane w tamtym czasie również w politykę manufaktury w Miśni. Walka o przetrwanie ze staraniem o zachowanie przynajmniej porównywalnej jakości od dotychczasowej i o ubożejących klientów, to cel kierownictwa fabryki.

Nie był to łatwy czas.

Jednym z istotnych etapów kosztotwórczych produkcji porcelany był etap nanoszenia i utrwalania złoceń.
Po pierwsze, materiał musiał zawierać w sobie przyzwoitą zawartość cennego kruszcu, po drugie, jego utrwalenie i szlif wymagał dodatkowej pracy.

Ale jak wiadomo wszystkim, drogie panie i panowie – zakupy w sklepie jubilerskim zazwyczaj bardzo wyczerpują nasze portfele..i oszczędności, szczególnie w czasach kryzysu.
…a z drugiej jednak strony, jak tu sobie odmówić tej przyjemności (?) nawet w czasach kryzysu 😉
Taki był też cel fabryki – nie rezygnujemy z przyjemności i będzie jednoczesnie taniej.

Cięcia kosztów poprzez zmniejszenia złota w samych złoceniach rozpoczęto już od 1815 roku. (w niektórych literaturach mówi się o 1817). Początkowo skupiano się na zmniejszaniu ilości kruszcu i zmiany środka łączącego (klejącego).
Nie było to dobrym pomysłem, gdyż złocenia ulegały szybkiemu wytarciu
i proces ten nadal pochłaniał spory nakład kosztów. Pojawił się też problem na etapie dopasowania temperatury wypału do nowych proporcji i składników złoceń.

W tym miejscu mogę dodać, że ciekawostką jest to, ze nic nie było takie proste i uczciwe. O ile dziś mamy prawo patentowe, o tyle w poprzednich wiekach receptury czy pracowników sobie …. wykradano.
W latach trzydziestych XIX szpiedzy z Miśni chcieli wykraść recepturę na produkcję „jasnego złota“ z manufaktury F.A.Schumanna. Próby te spełzły na niczym. „Jasne złoto” było patentem, który pozwolił wybić się na rynek młodej manufakturze berlińskiej i był strzeżony przez nią jak oko w glowie.

I tu zmierzam do celu tego postu.

Był czas, bardzo krótki w karierze złotników miśnieńskich tzw „złoceń trójkątnych” – okres kilku lat od 1827 r. (1827-30r.)
Jeszcze bardziej zubożono złocenia w złoto i zwiększono temperaturę jego wypału. Złocenia nadal wymagały polerowania po wypale.
Nie spełniło to jednak oczekiwań kierownictwa manufaktury, choć przyznam ich trwałość nie była taka zła.
Ten typ złoceń oznaczano w bardzo charakterystyczny sposób – obok mieczy miśnieńskich nanoszono … czerwony mały trójkącik.

W moje ręce weszły dwa takie przedmioty, niezbyt umęczone i nadal zacne.
Oba oznaczono ….czerwonym małym trójkątem.

I w tym miejscu pojawia się radość kolekcjonera – bezcenna !!!😀
otwieramy szampana i piszemy artykuł. ☺️

Na zakończenie – prośba do czytających. Sprawdźcie Państwo czy Wasze kolekcje czasem gdzieś nie skrywają małego czerwonego trójkąta. (?)
Czy miecze obok potwierdzą czas powstania, o którym mówią historycy ?

Takie poszukiwania przypadków to genialna zabawa w potwierdzaniu reguł lub szukania wyjątków.

Czyż nie o to w tym wszystkim chodzi
w kolekcjonowaniu. (?).
Celem jest nie tylko przedmiot pożądania ale sama podróż w poszukiwaniu.

Nie wiem jak Wam
mi to sprawia ogromną frajdę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *