J.F. Ferner – historia przeznaczenia na miśnieńskiej misie (1750 r.)

Ciąg dalszy o Hausmalerach
dziś z elementem….milosnym.

W moim jednym z ostatnich artykułów opisałam przypadek nieco krzywej misy dekorowanej przez Franza Ferdynanda Meyera

Dziś opowiem o wyjątkowej misce wykonanej w Miśni w latach 40-tych XVIII wieku, którą ozdobił pędzel F. J. Ferner (około 1750)

Fabryka w Miśni nie była zbyt zadowolona z hausmalerów. W związku z tym starano się ograniczyć liczbę dekoracji zewnętrznych poprzez ograniczenia lub bezwzgledne czasowe zakazy sprzedaży białych naczyń na zewnątrz.
Ograniczenia te utrudniały znacznie pracę hausmalerom, którzy uciekali się do dekorowania naczyń z wadami lub tych, które już zostały udekorowane w fabryce.

Niewiele wiadomo o Fernerze ponad to, że prowadził on malarnię w Turyngii lub w Saksonii. Jego dekoracje obejmują najczęściej sceny kawalerów, dam, jeźdźców i pasterzy w ograniczonej liczbie kolorów, spośród których preferowano bladą żelazną czerwień. Znany jest z tego, że najczęściej swoje dekoracje dodawał w białych obszarach pomiędzy dekoracjami wykonanymi wcześniej w manufakturze. Najczęściej dotyczyło to porcelany zdobionej podszkliwnym kobaltem.

I tym miejscu docieramy do detali, bo ile proces samej identyfikacji malarza to niekłamana frajda dla kolekcjonera, to odkrywanie przesłania pomysłu, który zrodził się w głowie mistrza, to już prawdziwa przyjemność.

Przyjrzyjmy się bliżej 🙂 misa opowiada historię miłosną.

Przebiegły amor specjalizujący się w strzelaniu do zakochujących się i tym razem zaopatrzył się w strzały miłosne. O ile młodzieniec został już strzałą ugodzony i cierpi biedaczysko niebywale, acz z uśmiechem, o tyle dama umieszczona po przeciwnej stronie misy, wzbrania się przed strzałą grożąc amorowi palcem.
Scence uroczo towarzyszą beztroskie baranki pasące się w międzyczasie jakby nigdy nic. Jaki będzie finał tej sprawy ?

Sądzę, że można wywnioskować to po minie samego amora „sprawcy nieszczęścia miłosnego”, która nie pozostawia wątpliwości – zapewne ustrzeli też i panią.

Całość zamyka postać narratora – obserwatora na zewnętrznej stronie misy, który stwierdza …cóż, takie jest życie.

Autor dekoracji całość podkreślił złoceniami. Złotą kreską podkreślił zdobienia kobaltem, a rant misy otoczył jednolitym złotym grubym szlaczkiem. Poza drobnymi śladami czasu, misa jest w całkiem dobrej kondycji. to już niemalże 300-letni przedmiot.

Misa znajduje się w mojej kolekcji i będzie eksponowana na wystawie porcelany na FESTIWALU PORCELANY w Muzeum Pałacu Saskim w Kutnie od 2 maja 2025 r.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *