Zima jeszcze na dobre nie przyszła,
na dobre też nie odeszła i zapewne jeszcze nie raz nas zaskoczy.
W takiej aurze niepogodnej marzy nam się nie raz łyk gorącej herbaty z malinami lub pożywny żurek pity z kubeczka najlepiej w fotelu pod kocem.
O ile dziś nasze standardowe współczesne naczynia nie przewidują pozycji (zazwyczaj) półleżącej przy spożywaniu zupy, o tyle w XVIII wieku pomyślano o tym bardziej praktycznie.
Znane są nam wszystkim filiżanki trembleuse, genialne zaspokojenie potrzeb trzęsących się rąk – charakterystyczne smukłe filiżanki otulone ażurowym koszyczkiem przytwierdzonym do spodeczka. O nich napiszę w innym artykule. Dziś opowiem kilka zdań o „garnkach do zupy”.
Naczynia do zupy na trzech nóżkach, zwane w aktach manufaktury w Miśni także „Reintelami” produkowane były już za czasów dyrektora Böttgera i widnieją w inwentarzach fabryki powstałych po jego śmierci.
Inwentaryzacja królewskiej kolekcji porcelany, którą przeprowadzono w 1721 roku wykazała na stanie 6 „garnków do zupy stojących na trzech lwich nóżkach z uchwytami i pokrywkami, na których znajdowały się okrągłe, ostro zakończone uchwyty”.
Forma naczyń tak się sprawdziła w praktyce, że w późniejszej dokumentacji z lat 1722-28 zawarte są informacje o znacznej produkcji „lwich pazurów” co oznaczało tym samym dużą ilość produkcji „garnków do zupy”.
Gdzie tkwił sekret takiej popularności ?
Otóż w praktyce.
W niektórych ówczesnych przekazach zawarta jest informacja o tym, że naczyniom tym towarzyszyły łyżeczki, często złocone. Obecność pokrywki, dolnej miski i łyżeczki świadczyć więc może o tym, że naczynia te były przeznaczone również do spożycia gorących płynów i zakłada, że wlewano je do głębokiej dolnej miski w celu ostygnięcia, np. herbaty czy kawy. To uzasadnia dlaczego niektóre formy mają wylewki.
Ten zwyczaj znamy przecież z opisów picia herbaty z czarek i miseczek. Okazuje się, że podobnie było z „garnkami do zupy”.
Według Universal Lexicon Zedlera ( 68-tomowa niemiecka encyklopedia wydana przez Johanna Heinricha Zedlera w latach 1731–1754) „garnek do zupy” jest opisany jako mały cynowy garnek na trzech nóżkach przeznaczony do spożywania posiłku w samotności i często w łóżku np przez pacjentów.
W swoich sprawozdaniach z pracy od maja 1735 do sierpnia 1738 Kändler kilkakrotnie wspomina o „garnkach do zupy” lub „miskach do zupy”, do których opisuje „ozdobiony pysk”, „stopy w kształcie pazurów” czy ozdobne uchwyty w kształcie zwierząt. Tak więc forma ta cieszyła się niemałą popularnością, a pomysły na zdobienia były często zaskakujące ówczesnych smakoszy bulionów.
Na zakończenie dodam, współcześnie duże domy aukcyjne naczynia te opisują jako „Cremetopf” w tłumaczeniu „garnek do kremu”, możliwe, ze istnieje też interpretacja „garnek do sosu”, „garnek do śmietany”.(?)
Życząc nam wszystkim bardziej zdecydowanej pogody tej na zewnatrz, bo w środku pogoda ducha nam dopisuje zawsze, proponuję jak najszybciej wdrożyć pomysł na dobry pożywny krupnik czy rosół z kury oczywiście w towarzystwie naszych tradycyjnych „głębokich talerzy” i policzyć dni w kalendarzu do wiosny. 🙂
Na zdjęciach zamieszczam przykłady z wystaw :
Muzeum porcelany w Zamku Lustheim pod Monachium
Muzeum ceramiki w Düsseldorf
Zdjęcie kobaltowego naczynia, które było w mojej kolekcji
(zdjęcia własne)




