Ludzie morza …
…to nie tylko wilki morskie przemierzające morza i oceany, ale też ci, którzy wysyłali statki handlowe w rejs, ci pracujący w portach morskich i również ci, którzy ryzykowali swoim majątkiem wysyłając swoje statki w niebezpieczne podróże.
W XVIII wieku wraz ze wzrostem polityki gospodarczej, rozwojem handlu, wzrastała liczba żaglowców i spółek obsługujących transport i załadunki towarów . Do miast portowych przybywali robotnicy, którzy znajdowali pracę jako marynarze czy robotnicy portowi.
W miastach portowych wraz z rozwojem handlu rozwijało się życie i codzienność ludzi związanych z morzem.
Ciekawostką może być to, że brak było państwowych lub miejskich ustaw socjalnych zabezpieczających życie i zdrowie lub byt ludzi pracujących w portach i na morzu. Ich egzystencja zależała właściwie od prywatnych inicjatyw przedsiębiorców, łaski i niełaski właścicieli statków.
Tu toczyło się życie, narodziny i śmierć, tu mieszkały rodziny , wzrastały pokolenia, tworzyła się historia.
Czy właśnie o tym myśleli Ci, którzy delektowali się ciepłą pyszną czekoladą na suto zastawionych stołach ?
Czy spotkania towarzyskie wyższych królewskich czy książęcych sfer delektowały się rozważaniami na temat sprytu zręczności pędzla malarzy zdobników porcelanowych oprócz niewątpliwie egzotyczną czekoladą ?
Zapewne ..
historie bohaterów scen portowych umieszczone na naczyniach z porcelany były tematem rozważań biesiadników.
Zapewne tak..
Dekoracje naszkliwne o tematyce morskiej w Królewskiej Manufakturze Porcelany w Miśni stały się popularne już od lat 30-stych XVIII w. Autorem pomysłu był geniusz Johann Gregorius Höroldt i to w jego pracowni, w których zatrudniano wyszkolonych i uzdolnionych malarzy powstawały takie dekoracje jak ta obecna na naszym dzbanku do czekolady.
Ciekawostką jest styl kontynuacyjny czyli brak początku i brak końca sceny, którą możemy oglądać na walcowatym brzuścu prezentowanego poniżej dzbanka.
O czym opowiada ten dzban ?
O oczekiwaniu nabrzmiałych od wina beczek na podróż do dalekich krajów, o podporządkowanym temu czekaniu życiu robotników śpiących w namiotach na nabrzeżu i żywiących się zupą z ognia, o niecierpliwych kupcach zliczających straty i zarobki.
O czym jeszcze …?
Może jeszcze o tym, że by móc Wam pokazać ten iście kolekcjonerski unikat, odbyłam podróż we współczesnych korkach na zatłoczonych autostradach, stanę się prawdopodobnie „szczęśliwym” posiadaczem mało artystycznego zdjęcia z fotoradaru i po dniu pełnym emocji w godzinach nieprzyzwoicie nocnych piszę Wam właśnie o tych emocjach.
Na zdjęciach pięknie zachowamy i unikatowy dzban do czekolady z Miśni z połowy XVIII w, który posiada jeszcze sporo ciekawostek.







