Ach te miecze …

Ach te miecze… 🙂
rozważanie przypadku i teorii

Zapewne każdy z nas zetknął się z próbami porównywania oznaczeń miśnieńskich w katalogach sygnatur z tymi na porcelanie, błądząc przy tym jak dziecko we mgle pomiędzy wątpliwościami, sprzecznymi opiniami i własną rezygnacją.

Kształty, rozmiary mieczy oraz dodatkowe znaczki obok nich stają się łamigłówką na miarę Sherlocka Holmesa.

Dziś żyjąc w poukładanej rzeczywistości, coraz częściej kontrolowanej przez standaryzację jakości, normy i AI, trudno nam sobie wyobrazić świat w „poukładanym chaosie”, w którym dopiero kształtowała się standaryzacja procesów.

Czyż tak nazwać możemy pierwsze lata produkcji miśnieńskiej ?

Był to czas prób, potknięć, sukcesów i błędów. Ręczne oznaczanie porcelany skrzyżowanymi mieczami na spodzie naczynia (najczęściej), wiązało się z umiejętnością pędzla malarza lub zwykłego pracownika fabryki.
Często oznaczenia były krzywe, nieproporcjonalne i z dodatkowymi zagadkowymi znaczkami.

W manufakturze nie było centralnej kontroli jakości, a oznaczenia pracownicy nanosili według własnych systemów. Dodajmy jeszcze okres skandalu Hoym i Lemaire, gdzie pomijano, zakrywano lub nanoszono naszkliwnie sygnatury, a datowanie przedmiotów staje się jeszcze bardziej zagmatwane.

Stąd też przy każdej możliwej okazji staramy się przypominać, że kierowanie się samym wyglądem sygnatury, może być mylące i istotnym jest porównanie stylistyki i jakości wykonania , a w bardziej problematycznych przypadkach analiza chemiczna.

Pracując nad złożonym tematem wielokrotnie zdarzało mi się posługiwać mapą myśli lub budowaniem schematów etapów mojej pracy, opierając się na własnym wcześniej przyjętym kluczu oznaczeń, który ułatwia kontrolowanie pracy. Taki sposób na pracę wg tzw szkoły metodyk zarządzania projektami.

Dlaczego o tym wspominam ?

Bo tak też w świecie „poukładanego chaosu”, próbowano sobie radzić z tak złożoną materią jak produkcja porcelany.
Niestety nie dysponujemy pełną dokumentacją archiwalną manufaktury. Bardzo wiele informacji utracono bezpowrotnie podczas wojny siedmioletniej, która znacznie osłabiła produkcję.

Dziś przedstawię przykład talerza z sygnaturą mieczy z gwiazdką – gwiazdką nieoczywistą 🙂

Większość z nas gwiazdkę w sygnaturze pomiędzy rękojeściami kojarzy się z okresem hrabiego Marcoliniego, zarządzającego produkcją na przełomie XVIII i XIX wieku.
W tym wypadku prezentowana gwiazdka umieszczona jest w innym miejscu i jest pretekstem do poruszenia tematu dodatkowych oznaczeń również tych pomiędzy ostrzami.

Najbardziej powszechnym symbolem wczesnych dekad produkcji była dodatkowa kropka. Choć kuszące może być tworzenie konkretnych okresów na podstawie tych dodatków, np. „okresu punktowego”, który w niektórych książkach datuje się dokładnie na lata 1763–1774, porcelana i zachowane archiwa nie potwierdzają takiej klasyfikacji. Wzmianka o kropce pojawiła się już przed 1763 rokiem, a wiele dowodów wskazuje na to, że dodano ją już w latach czterdziestych XVIII wieku.

Znane są również oznaczenia trzech kropek, małych dodatkowych mieczy, kółek lub owalu. Spotykamy też krzyżyki, litery czy wspomniane gwiazdki.
Znaczenie tych dodatkowych znaków nadal nie jest jasne, ale część z nich była prawdopodobnie znakami technologicznymi, służącymi do identyfikacji masy, szkliwa, koloru lub wypału, stosowanymi w celach testowych oraz oznaczeń tzw „malarzy niebieskich”, których czasem możemy zidentyfikować z imienia i nazwiska.

Co nam więc dają te dodatkowe oznaczenia ?
często niewiele więcej informacji oprócz przedziału czasowego i czasem identyfikacji pracownika.

Talerz kupiłam na targu staroci, gdzie sprzedający zapewniał mnie, iż powstał już we wczesnych latach trzydziestych, sugerując się jedynie kształtem mieczy.
Wiadomym jest, że motyw kwiatów europejskich w stylu niemieckim pojawił się od około 1745 roku. Talerz ten nie posiada dodatkowych innych oznaczeń (wycisków) ale posiada niebywale uroczą krzywiznę formy oraz urocze ślady zmagania się z naturą biskwitu i kobaltu. Średnica krzywego talerza jest znaczna (33,5 cm) więc bardzo dużo miejsca do wykazania się zręcznością pędzla malarza niebieskiego.

Bez wątpienia zdobiący kobaltem namęczył się okrutnie, starając się „ogarnąć” kształty i proporcje kwiatów i gałązek cieniutkimi liniami o różnej intensywności nacisku. Jest to urocze świadectwo trudu, jaki włożono w ozdobienie tej porcelany.

Jaka jest więc opowieść przypadku tego dużego pozbawionego symetrii talerza ? Powstał on po 1745 r. (w połowie XVIII w) i został ozdobiony prawdopodobnie przez malarza, który dopiero zaczynał pracę w swoim rzemiośle, a oznaczenie gwiazdki między ostrzami być może były oznaczeniem jego właśnie etapu pracy (?).
A być może talerz o „zagubionej” formie nie bez powodu był oddany w mniej doświadczone ręce (?). Na tym etapie snuć można już domysły i niepotwierdzone teorie przypadku.

Na zdjęciach dla porównania przedstawiam nabyty przeze mnie talerz,
przykłady zdobień kobaltem na innych talerzach wykonanych wprawną ręką doświadczonych z podobnego okresu wykonania (muzeum w Luwstheim) , talerz z wystawy Muzeum Pałac Saski w Kutnie oraz przykłady oznaczeń z dodatkowymi znaczkami (literatura).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *