










Któż z nas zniósłby spacer muchy czy innego skrzydlatego stwora potwora na dnie zupy ?
…nadgryzione liście i jakieś tam rozróby ze świata mchu i paproci ?
A co, jeśli powiem, że był to fakt wręcz pożądany na zastawach królewskich czy innych wysoko postawionych (?)
…a do tego malarze artyści starali się, by stworzenia w zupach sprawiały wrażenie niecierpliwych wiercipięt, wiercinóżek,
niemalże prawdziwe zoo na porcelanowych salonach XVIII w. , ale czy tylko ?
Od jakiegoś czasu wkręciłam się w kolekcjonowanie porcelany współczesnej minimalistycznej – jak najwięcej bieli i biskwitu gdzieniegdzie. Może to chwilowe zmęczenie barokiem…
… i szczerze Wam powiem, czasem też muszę odpocząć od tego minimalizmu na stole. (taka ze mnie wiercipieta). Przyglądam się za każdym razem od nowa detalom, barwom, zastygłemu ruchowi.
Przygarnęłam jakiś czas temu uroczy zestaw , nie stary, nie z królewskich stołów, a jednak zacny.
…lecz żeby zacząć o nim, należy się kilka zdań na temat samei ideai, jaką przyświecała artystom zdobnikom i odkrywcom.
Nie tak dawno, podczas rozmowy z jednym z przesympatycznych kolekcjonerów, padło spostrzeżenie – popatrz , te liście są ujedzone, mają dziurki i są przedstawione tak realistycznie, całość unosi się delikatnie na wietrze, prawie płynie. Wydobycie ruchu jest niebywałym artyzmem i wymaga talentu.
Ten efekt osiągały jedynie wybitne pędzle.
Zacznijmy od inspiracji – postaci Marii Sibylla Merian.
Artystka urodziła się 2 kwietnia 1647 roku we Frankfurcie nad Menem w rodzinie z tradycjami malarstwa, grafiki i techniki rytowniczej.
W wieku 52 lat postanowiła pójść na głęboką wodę , wyjechała wraz z córką do tropikalnego Surinam w Ameryce Południowej, by na miejscu badać egzotyczne owady i rośliny, tworzyć obrazy, ryciny.
Czyż to nie wspaniałe – iść za głosem serca ? …nie przepaść w codzienności i w tym co wypada i co być powinno…a co nie ..
Merian nie byla typową malarką — łączyła ścisłą obserwację natury z artystycznym talentem. Jej prace to jedne z pierwszych rzetelnych ilustracji przyrodniczych w Europie, przedstawiające owady w ich naturalnym środowisku i w różnych stadiach rozwoju. Jej ilustracje stanowiły dokumentacje realnych gatunków, ich cykli życiowych i zależności ekologicznych.
Czy wiecie, że kiedyś wierzono, że robaki powstają z gnijących liści i z ziemii ? Merian jako jedna z pierwszych udowodniła, że motyle i ćmy rozwijają się z jaj, larw i poczwarek
Malarz, który trzy stulecia później naniósł dziurawe liście na mojej porcelanie, inspirował się twórczością Merian, a my znów po upływie dziesięcioleci i stuleci, mamy szansę pomóc przetrwać tym artefaktom.
…kiedyś i my będziemy wspomnieniem…
Po tym wprowadzeniu, zapraszam wszystkich świat dziurawych liści, zapachu bluszczy, łaskoczacych motyli, wiercinóżek i ulotnych chwili owoców i kwiatów.
coś więcej o samym serwisie (w dużym skrócie)
Wytwórca – Manufaktura Höchst (Dzielnica Frankfurt am Main, obecnie przeniesiona do do Wyższej Szkoły Wzornictwa w Offenbach, wykupiona przez kraj związkowy Hessen) – uroczy serwis dla dwóch osób, koniec XX wieku.
Dominującym motywem jest ogród bogaty w owoce, kwiaty i liczne owady.
Porcelana sygnowana przez mistrza podpisujacego się nazwiskiem M. Riegel. (sygnowane jego podpisem).
Czy odważę się w nim napić herbaty ?
a kto powiedział, że już tego nie zrobiłam ? 🙂
Zatrzymajmy się na chwilę w tym wyjątkowym ujęciu natury.