Rok 1750
piece manufaktury w Miśni oddają w świat maly klejnot
ze świadectwem ówczesnych czasów w malaturze.
Detale historii XVIII zastygłej na kruchym kawałku porcelany,
wypala ogień 190 lat później.
Bomby, tak jak cała wojna , niszczą dziedzictwo kultur wielu narodów. Bezpowrotnie odchodzą dzieła rąk i umysłów przeszłych pokoleń.
Giną zapomniane serca.
Odeszły pokolenia i zle wspomnienia tez nawet,
ta filiżanka przetrwała bombardowanie i pożar zniszczonego miasta podczas nalotu aliantów w 1944 roku.
Ogien zabrał jej barwy, pozostawił dawną świetność i upodobanie malarza uwiecznione w prześwietnych konturach.
…ich zręczność, delikatność pozostały nienaruszone.
…oto świadectwo bezbronności sztuki
wobec czasu, wojen,
pokoleń bez pamięci
zakochanych w pośpiechu i plastiku.
…wreszcie to refleksja wobec zwykłej niedbałości kurierów, paczek,
mistrzów wymiany pieniądza na towar
towaru na pieniądz
bez pasji
rok 2022
znajduję ją w odbudowanym mieście wielu kultur i narodów
z nadzieją na przyszłość bez wojen już.
Filiżanka była eksponowana na wystawie Zamku Królewskiego w Warszawie
na wystawie on „Niczego mi tak nie żal jak porcelany”.
Została przekazana w darze do zbiorów Zamku. Mam nadzieję, że niebawem pojawi się na ekspozycji stałej.





